Koń, jaki jest, każdy widzi…

     Tak żartowaliśmy sobie jadąc na wymoszczonych pachnącą słomą wozach. My uczestnicy „gapie” Hubertusa 2010 mogliśmy sobie tylko popatrzeć na wspaniałą grupę młodych ludzi dosiadających te piękne, duże i dostojne zwierzęta.

Adrenalina udzieliła się wszystkim. Młodzi w dzikim zachwycie dopingowali swoich kolegów. Starsi z podziwem i strachem obserwowali gonitwę i kolejno pokonywane przeszkody.

A było na co popatrzeć!

Nie miałam dotąd okazji uczestniczyć w takiej imprezie. Nigdy nie byłam tak blisko pędzących koni. Zawsze jednak marzyłam, żeby dosiąść takiego konika i chyba nawet kiedyś byłam wspaniałą amazonką… pewnie w poprzednim wcieleniu :) :):)

Emocji było, co nie miara i trudno je nawet tutaj opisać: podziw, zachwyt, uznanie, strach pomieszany z radością, nadzieja, że może kiedyś i ja… może z Zuzią…

Oczywiście na Hubertusa nie zabraliśmy Zuzi, bo jest jeszcze za mała. Podrzuciliśmy dziecinę naszej kochanej niani. Dzięki temu mogłam choć raz „spokojnie” ( piszę ” bo trudno nazwać to spokojną imprezą) uczestniczyć w wymarzonej gonitwie.

Czas minął tak szybko, że ani się obejrzeliśmy, jak lis został złapany. Potem już tylko dekoracje, toast, biesiada i czas wracać. Szkoda, że tak krótko.

Zapraszam wszystkich za rok do Deresza :)
http://www.youtube.com/watch?v=b7_QsvDlXM0

Klosiek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


5 + = 6

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>