CHRZEST cd

No to ochrzciliśmy wreszcie naszą córeczkę. Uroczystość miała miejsce 08.02.09. po mszy św.

Żeby Zuzia wytrzymała spokojnie cały obrzęd, przywiozłam ją do kościoła dopiero w czasie komunii św. (Sama wybrałam się ze starszymi dziećmi na wcześniejszą mszę.) Zaraz po wejściu, usłyszałam, jak ks. Heniu ogłasza, że za chwilę będzie chrzcił naszą córeczkę i wtedy nagle rozległy się w kościele oklaski. Byłam zaskoczona, ale miło było odczuć, że ludzie są w tym ważnym momencie z nami. Wszyscy znają przecież tatusia Zuzi, bo przygrywa dzieciom w czasie mszy na gitarze. Cały obrzęd przyjęcia Zuzki do wspólnoty kościoła odbył się przed głównym ołtarzem. Mała troszkę się kręciła, ale dzielnie zniosła nawet polanie główki wodą święconą. Miała na sobie bielusieńki kombinezon, w którym nie było jej jednak zbyt wygodnie. Poza tym waży już prawie 6kg i trzymanie jej przez cały czas przed sobą kosztowało mnie sporo wysiłku. Czułam jak ręce mi mdleją i pot płynie po plecach. Na szczęście Marek był obok i po cichutku poprosiłam, żeby mi podtrzymał rękę. Troszkę ulżyło, ale i tak po wszystkim miałam całe obolałe ręce. Na zakończenie zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie przed ołtarzem i wyruszyliśmy w drogę do rodziców chrzestnych, którzy w swoim domu zorganizowali całe przyjęcie. Są po prostu wspaniali. Zresztą pomagało nam jeszcze kilkoro innych zaprzyjaźnionych osób, którym serdecznie dziękujemy. Bez nich nie dalibyśmy sobie rady. Szkoda tylko, że babcia się rozchorowała i nie mogła uczestniczyć w całej uroczystości.

Zuzia była grzeczna przez cały dzień. Nie płakała, nie marudziła, grzecznie spała w sypialni rodziców chrzestnych i cierpliwie znosiła kilkukrotne przebieranie oraz wszelkie oznaki miłości dzieci i dorosłych. Gdy goście się rozjechali, pomogliśmy troszkę posprzątać cały bałagan i wyruszyliśmy do domu. Koło 18tej byliśmy już u siebie i poczuliśmy się wtedy bardzo zmęczeni. Opadły z nas emocje całego dnia. Uroczystość była piękna, przyjęcie udane a goście mam nadzieję, że są zadowoleni. Ja cieszę się, że przyjęcie do I komunii św. dopiero za kilka lat…

CHRZEST

Nawet nie myślałam, że tyle problemów będzie z chrztem Zuzi. Po pierwsze mamy dużą rodzinę i trzeba jakoś wszystkich zorganizować. W naszym małym mieszkanku nie ma możliwości, żebyśmy spotkali się wszyscy na raz. Na szczęście wspaniali rodzice chrzestni zaproponowali nam, żeby zrobić przyjęcie w ich domu. Znaleźli się też przyjaciele chętni do pomocy w przygotowniu poczęstunku. Wydawało się więc, że nie będzie żadnych problemów. W kościele wszystko załatwione. A tu 2 dni przed terminem okazało się, że mama chrzestna jest chora no i klapa. Trzeba było przełożyć całą uroczystość na później. Z ustaleniem nowego terminu znów kłopot, bo ciągle komuś nie pasowało a potem zaczynają się już ferie i wyjazdy. W związku z tym z zaplanowanego cichego chrztu w gronie rodziny wyjdzie duża impreza na niedzielnej mszy św. Po prostu dłużej już nie możemy czekać. Mała ma już prawie 3 miesiące i czas najwyższy ją ochrzcić. W becik się już nie zmieści więc kolejnym tematem był strój. Przecież musi ładnie wyglądać – na biało. Na szczęście koleżanka z pracy zaofiarowała, że pożyczy mi specjalnie uszyty na tę okoliczność kombinezon. Jest piękny i godny tak ważnej uroczystości. Kupiłam więc tylko białą czapeczkę i skarpetki ( z tym był największy problem ) i gotowe. Teraz trzeba tylko wszystko zawieźć na miejsce uroczystości i czekać na niedzielę. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze a co najważniejsze Zuzia stanie na wysokości zadania i nie będzie płakała.