Cierpnięcie rąk w ciąży i po porodzie

Wszystko zaczęło się w trzecim trymestrze ciąży. Najpierw tylko trochę cierpły mi ręce po nocy i to uczucie szybko mijało. Niestety z czasem było coraz gorzej i w końcu ból nie dawał mi spać. Budziłam się w środku nocy w ogóle nie czując palców, a całe ręce bolały okropnie. Nie dawało się ułożyć w żadnej pozycji, bo z jednej strony przeszkadzał spory brzuszek, a z drugiej obojętnie jak się położyłam ból i tak nie mijał. Jedynym wyjściem stało się siadanie a później już tylko wstawanie z łóżka. Tylko w pionie czułam się troszkę lepiej. Ale nie mogłam przecież ciągle snuć się po nocy. Leżałam więc czasem z otwartymi oczami a łzy z bólu kapały na poduszkę. Marzyłam żeby to się wreszcie skończyło. W dzień nie mogłam robić nic wymagającego dłuższego trzymania jakiegoś przedmiotu w jednej pozycji: pisać, szyć, prasować, obierać ziemniaki…
I wreszcie nadszedł upragniony dzień rozwiązania. Ale z tą chwilą nie skończyły się moje kłopoty. Na początku brak czucia w rękach dotkliwie dawał mi się we znaki. Ciężko mi było utrzymać Zuzię w czasie karmienia, bałam się ją brać na ręce żeby nie upuścić, a przebranie i zmiana pieluchy to dopiero było wyzwanie. Na szczęście pomagała mi cała rodzinka. Co jednak było niezmiernie dla mnie ważne – ból się skończył. Po pewnym czasie czucie powoli zaczęło wracać. Nasza córeczka skończyła już 4 miesiące, ale do dziś jeszcze zdarzają się chwile, że to nieprzyjemne wrażenie sztywnych palców powraca.
Podobne doświadczenie mam z czasów pierwszej ciąży i wtedy bardzo się denerwowałam, bo bałam się, że to nie przejdzie. Pamiętam nawet, że byłam u lekarza. Niestety nic mi nie pomógł, a co najgorsze nawet mnie nie uspokoił chociaż chyba wiedział, że takie dolegliwości się zdarzają. Teraz jestem spokojna, bo wiem, że to stan przejściowy i z czasem minie zupełnie.