Osiemnastkowa imprezka, czyli ile trzeba wydać

Właśnie zaczął się czas osiemnastkowych imprez. Moja córka w tym tygodniu wybiera się na dwie do swoich koleżanek oraz organizuje swoją. Oznacza to trzy zarwane nocki!!! No cóż młodym jest się tylko raz i trzeba z tego korzystać. Oby tylko sił fizycznych wystarczyło i w szkole nie porobiły się zaległości. Na szczęście teraz są testy gimnazjalne, a za parę dni pisemne matury i w związku z tym poza „biedakami”, którzy muszą zasiąść w ławkach, reszta ma wolne.
Imprezki organizowane w klubach, pubach i wszelkiego typu podobnych miejscach na pewno są super i pozostaną niezapomnianym wspomnieniem dla ich uczestników. Trzeba tylko dobrze się zorganizować i zaplanować te wydatki w budżecie domowym, bo może się okazać, że suma nas troszkę zaskoczy.
Po pierwsze lokal należy zarezerwować dużo wcześniej, bo chętnych jest wielu i najlepsze terminy są już pozajmowane. Tu pojawiają się pierwsze wydatki – koszt rezerwacji to jakieś 20% całości. Koszt wynajęcia sali zależy oczywiście od miejsca. Klub, w którym będzie bawić się moja córa wraz z przyjaciółmi życzy sobie 700 zł. Na szczęście młodzież zorganizowała się w pięcioosobową ekipę i całą kwotę należy w tym przypadku podzielić na 5. Ta pokaźna sumka nie obejmuje oczywiście jedzenia i picia.
Po drugie trzeba przygotować zaproszenia. Można je kupić gotowe lub jak w naszym przypadku – brat przygotował siostrze projekt komputerowy i po zaakceptowaniu przez jubilatów, daliśmy wydrukować… uwaga… 300 zaproszeń. Całość wyniosła 105 zł, czyli po 21 zł na głowę.
Po trzecie – muzyka. Młodzież nagrała swoje ulubione utwory na płytę, ale będzie też DJ. O ile dobrze się orientuję, będzie on w cenie wynajęcia sali. Uff…
Po czwarte – strój! No i tu zaczynają się schody. W przypadku chłopaka nie ma pewnie większych problemów, ale z dziewczynami nie jest łatwo. Nie można przecież wystąpić na wszystkich imprezach w tym samym ubraniu – to oczywiste. Trzeba więc zaopatrzyć się w minimum dwie wystrzałowe kreacje. Może to być sukienka i legginsy lub super bluzka, czy tunika + legginsy lub spodnie. W tym przypadku trudno oszacować koszty, bo zależy co kto lubi i co ma w szafie. Nie należy też zapomnieć o dodatkach: ładna torebka, kolczyki, bransoletka, coś na szyję i pasujące do całości buty. Z moich wyliczeń wyszło  minimum 200 zł. Dobrze jeśli się ma przyjaciółki czy kuzynki, które mogą ewentualnie coś pożyczyć. Wtedy da się troszkę zaoszczędzić. Nie liczę tu kosmetyków, bo te akurat każdy zapewne ma.
No i po piąte – jedzenie w czasie imprezy. Podobno teraz młodzież w czasie zabawy nie je! I całe szczęście, bo trudno mi sobie wyobrazić przygotowanie / kupienie poczęstunku dla 300 osób. Jubilaci składają się więc tylko po 20 zł i kupują jakieś chipsy, paluszki itp. Potem stawiają to na stolikach i gotowe. Picie każdy kupuje sobie we własnym zakresie.
Po zliczeniu wszystkiego wychodzi jakieś 400 zł. Czy to mało, czy dużo? Na to pytanie będzie na pewno tyle odpowiedzi, ile czytających. Zgadzam się też, że na pewno można całość zorganizować dużo taniej, ale pewnie będą i tacy, którzy na ten cel przeznaczą znacznie większą kwotę.

CHRZEST cd

No to ochrzciliśmy wreszcie naszą córeczkę. Uroczystość miała miejsce 08.02.09. po mszy św.

Żeby Zuzia wytrzymała spokojnie cały obrzęd, przywiozłam ją do kościoła dopiero w czasie komunii św. (Sama wybrałam się ze starszymi dziećmi na wcześniejszą mszę.) Zaraz po wejściu, usłyszałam, jak ks. Heniu ogłasza, że za chwilę będzie chrzcił naszą córeczkę i wtedy nagle rozległy się w kościele oklaski. Byłam zaskoczona, ale miło było odczuć, że ludzie są w tym ważnym momencie z nami. Wszyscy znają przecież tatusia Zuzi, bo przygrywa dzieciom w czasie mszy na gitarze. Cały obrzęd przyjęcia Zuzki do wspólnoty kościoła odbył się przed głównym ołtarzem. Mała troszkę się kręciła, ale dzielnie zniosła nawet polanie główki wodą święconą. Miała na sobie bielusieńki kombinezon, w którym nie było jej jednak zbyt wygodnie. Poza tym waży już prawie 6kg i trzymanie jej przez cały czas przed sobą kosztowało mnie sporo wysiłku. Czułam jak ręce mi mdleją i pot płynie po plecach. Na szczęście Marek był obok i po cichutku poprosiłam, żeby mi podtrzymał rękę. Troszkę ulżyło, ale i tak po wszystkim miałam całe obolałe ręce. Na zakończenie zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie przed ołtarzem i wyruszyliśmy w drogę do rodziców chrzestnych, którzy w swoim domu zorganizowali całe przyjęcie. Są po prostu wspaniali. Zresztą pomagało nam jeszcze kilkoro innych zaprzyjaźnionych osób, którym serdecznie dziękujemy. Bez nich nie dalibyśmy sobie rady. Szkoda tylko, że babcia się rozchorowała i nie mogła uczestniczyć w całej uroczystości.

Zuzia była grzeczna przez cały dzień. Nie płakała, nie marudziła, grzecznie spała w sypialni rodziców chrzestnych i cierpliwie znosiła kilkukrotne przebieranie oraz wszelkie oznaki miłości dzieci i dorosłych. Gdy goście się rozjechali, pomogliśmy troszkę posprzątać cały bałagan i wyruszyliśmy do domu. Koło 18tej byliśmy już u siebie i poczuliśmy się wtedy bardzo zmęczeni. Opadły z nas emocje całego dnia. Uroczystość była piękna, przyjęcie udane a goście mam nadzieję, że są zadowoleni. Ja cieszę się, że przyjęcie do I komunii św. dopiero za kilka lat…

Pomoc rodziny i przyjaciół

Muszę przyznać, że martwiłam się bardzo skąd ja wezmę te wszystkie potrzebne dla maleństwa rzeczy. Kupić całą wyprawkę nie jest łatwo ze względu na wysokie koszty. Wydawało mi się, że będzie to ogromy problem, bo przecież nasi znajomi też już „wyrośli” z takich maleńkich rzeczy. Ale potem pomyślałam sobie, że skoro już Bóg obdarował nas potomstwem, to pomoże nam również w zabezpieczeniu jego potrzeb. I nie pomyliłam się. Gdy tylko rozeszła się wieść, że jestem w ciąży, zaczęliśmy odbierać telefony i e-maile od różnych osób. Wszyscy deklarowali nam swoją pomoc. I tym sposobem zostaliśmy w pełni zaopatrzeni. Jedyne rzeczy, które jak dotąd kupiłam to pieluszki i kosmetyki do pielęgnacji dziecka, ( no i kilka ciuszków, ale nie z konieczności, tylko po prostu nie mogłam się im oprzeć :0) ).

Jestem niezmiernie wdzięczna za każdą pomoc, no i przede wszystkim za dobrych ludzi, którzy nam jej udzielili. Po raz kolejny więc potwierdziło się twierdzenie, że nie należy martwić się na zapas. Wystarczy trochę ufności i wiary.