Jadą, jadą goście

Niedawno 14 lat skończyła Karolinka. W związku z tym wczoraj do południa mieliśmy gości.
Oj, co tu się działo. W naszym małym mieszkanku zrobiło się tłoczno i bardzo głośno. Zuzia nie była tym wszystkim zachwycona. Zaraz na początku zrobiła podkówkę i miała zamiar się rozpłakać. Na szczęście jakoś udało mi się ją uspokoić. Usiłowałam ją izolować, ale praktycznie nie było gdzie się schować. W jednym pokoju bawiły się małe, ale pełne energii dzieci, w drugim chłopcy pogrywali sobie na gitarach, a w trzecim rozsiedli się dorośli i też prowadzili ożywioną rozmowę. No a Zuzia chciała jeść i spać. Najwyraźniej powstał konflikt interesów. Szczęśliwie chłopcy udostępnili nam pokój na czas jedzenia a potem troszkę noszenia na rękach, cichsze rozmowy i pełen sukces – zestresowana dzidzia zasnęła.
Na nieszczęście po południu wybraliśmy się jeszcze z Zuzką w odwiedziny do rodziców chrzestnych. W samochodzie mała spała i wszystko było ok. Na miejscu też spisywała się bez zarzutu. Była uśmiechnięta i zadowolona.
Ale po powrocie…
Emocje z całego dnia skumulowały się i nie pozwalały zasnąć. Małe oczka próbowały się zamknąć, ale wciąż na nowo gwałtownie się otwierały. Zaczął się płacz i marudzenie. Nie pomogła nawet ciepła kąpiel. Gdy w końcu zasnęła, myśleliśmy, że już będzie dobrze. Niestety po godzince obudziła się z głośnym płaczem i gwałtownym prężeniem ciała, co świadczyło, że jest bardzo głodna. Szybko przygotowaliśmy butelkę, ale była tak rozdrażniona, że tatuś nie mógł poradzić sobie z karmieniem. Musiałam więc przerwać ściąganie pokarmu i przejąć dzieciątko w swoje ręce. Udało się. W trakcie jedzenia powieki zaczęły się jej zamykać, a ja siedziałam prawie na wdechu, żeby jej nie przeszkodzić i żeby mogła wreszcie odpocząć.
No cóż, mamy nauczkę, że nie można organizować tylu atrakcji w jeden dzień. Dziecko nie znosi takiego zamieszania i z pewnością to odreaguje.
Ze strachem myślę o kolejnej urodzinowej kawce – 18 lat Aśki ( a to już w tym miesiącu ).