Szczepienia

Wczoraj mieliśmy ciężkie popołudnie, bo Zuzia była na drugim szczepieniu i nie czuła się najlepiej. Pani doktor i pielęgniarka twierdziły, że te nowe szczepionki są rewelacyjne i dzieci potem raczej nie mają żadnych dolegliwości. No właśnie raczej. Nasza mała najwyraźniej należy do grupy nielicznych, które są wrażliwe i reagują ogólnym złym samopoczuciem.
Zuzka nie miała gorączki, ale bardzo marudziła i nie mogła zasnąć. Oczka miała już zupełnie maleńkie a wciąż popiskiwała. Gdy już nie mogła ze zmęczenia utrzymać powiek, zamykała je i po cichutku płakała, krzywiła się i co chwilę na nowo otwierała oczy. Trwało to całe popołudnie aż do późnego wieczora. Gdy wreszcie usnęła na dobre było już po 23. Na szczęście noc przespała spokojnie, a rano obudziła się w radosnym nastroju. Uff, odetchnęłam z ulgą.
Dziś tylko posmarowałam jej kilka razy miejsce po ukłuciu na nóżce i jest ok.

A propos smarowania – pielęgniarka zdradziła mi sposób na przyniesienie ulgi dziecku. Aby nie tworzył się obrzęk i miejsce szczepienia nie bolało, trzeba posmarować je Altacetem w żelu. Można przyłożyć gazik lub płatek kosmetyczny żeby nie pomoczyło się ubranko. Wypróbowałam i skutkuje.