Ząbkowanie

Zuzankę zaczynają już bolec dziąsła – strasznie się ślini, trze je wszystkim, co jej wpadnie w rączki i bardzo marudzi. Nasiliły się też ponownie kłopoty z ulewaniem pokarmu. Mała skończy w niedzielę 5 miesięcy, więc jest to mniej więcej czas, kiedy niemowlętom wyżynają się pierwsze ząbki. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ale żal mi patrzec na zwykle roześmianą buźkę, która teraz krzywi się i popłakuje. W czasie picia mleka z butelki, co chwilę przerywa i zawzięcie gryzie smoczek. Przestała też tak chętnie gaworzyc, co robiła ostatnio z wielkim upodobaniem. Brakuje nam rozsyłanych dotąd uśmiechów i ślicznego szczebiotania. Zuzia nie chce też bawic się swoimi grzechotkami, ani kontynuowac nauki przekręcania się z brzuszka na plecki i odwrotnie. Jest ogólnie rozdrażniona i widac, że źle się czuje.
Zapomniałam już jak długo to może potrwac, ale zdaje się, że ząbkowanie nie „przejdzie” tak szybko… No cóż, pozostaje nam uzbroic się w cierpliwośc i miec nadzieję, że po wszystkim nasza radosna córeczka znów będzie wesołą istotką.

Ulewanie pokarmu

Od jakiegoś czasu mamy z Zuzią spory kłopot. Często i mocno ulewa jej się po jedzeniu. Wcale nie zaczęło się to na samym początku jej życia a gdzieś po 1,5 miesiąca. Ładnie i mocno jej się odbija i nic się wtedy nie dzieje a za chwilę jeszcze jedno malutkie odbicie…. i chluśnięcie pokarmu. Mamy już zabrudzony cały dywan, bo przeważnie część przelatuje przez pieluszkę na drugą stronę.
Od trzeciego tygodnia karmię Zuzię piersią i mlekiem modyfikowanym. Pani doktor zmieniła jej mleko na Bebilon Pepti 1 czyli preparat mlekozastępczy. Twierdziła, że to powinno małej pomóc, ale ja nie widzę żadnej różnicy. Troszkę się martwię, bo to trwa już bardzo długo. Jednego dnia jest w miarę dobrze, a drugiego widać, jak dziecko się męczy. Wczoraj mieliśmy znowu ciężki dzień. Zuzia nie mogła spać, budziła się po krótkich drzemkach, bo ulewało jej się nawet po długim czasie na leżąco. Częściej jadła, bo część pokarmu wylatywała z niej. Potem znów ulewała i tak w kółko.
Próbowaliśmy zmienić wodę na atestowaną – butelkową, ale to też nic nie pomogło. Zastanawiam się, czy jest możliwe, że ten Bebilon po prostu jej nie służy? Ale przecież miał jej pomóc. Podobno innym dzieciom pomaga -  dolegliwości znikają, jak ręką odjął. Ale pediatra nie zgadza się na razie na zmianę. Mówi, że trzeba jeszcze poczekać. Już nie wiem, co mam robić…