… i że Cię nie opuszczę aż do śmierci

     Przeczytałam na pewnym blogu, że małżeństwo z rozsądku jest ok. Nie każdy chciałby żyć w takim związku, ale generalnie może to i dobre rozwiązanie, bo jak nie było miłości to nie można jej przecież stracić.
A według mnie taki układ zaprzecza istocie małżeństwa. Bo zdrowy związek dwojga ludzi musi być oparty na wzajemnej miłości i szacunku. Tylko bliskość ciał i dusz może dać nam pewność, że uczucie przetrwa próbę czasu. I nawet sakramentalne „tak” wypowiedziane przed ołtarzem nie daje gwarancji na trwały związek. Bo ślubowanie sobie wzajemnie miłości to nie magia. I ani ksiądz ani fakt zawarcia związku małżeńskiego w kościele, USC, czy gdziekolwiek indziej nie zapewni nas, że wszystko w życiu ułoży się po naszej myśli, zgodnie z życzeniem i marzeniami, że nie będzie trudności i kryzysów.
Trzeba ogromnego wysiłku i codziennych starań, aby pielęgnować miłość, która połączyła dwoje ludzi. Każdy musi to zrobić sam. Obowiązkiem małżonków jest dbanie o swoją miłość tak, aby była coraz piękniejsza i nigdy nie wygasła. Nie oznacza to, że nie będzie trudności, kłótni, czy nieporozumień. Ślubowanie sobie miłości w obliczu Boga daje moc i siły do pokonywania przeciwności losu.
Jeśli dwoje ludzi wiąże prawdziwa i głęboka miłość to nie wolno z niej rezygnować tylko dlatego, że nie chce nam się zmierzyć z problemami. Czy jeśli dziecko zrobi coś złego to rodzice przestają je kochać? NIE
Dlaczego więc dorośli i odpowiedzialni ludzie tak łatwo się poddają i doprowadzają do rozpadu swoich małżeństw? Nie chcą sobie wybaczać, nie ufają i nie dążą do porozumienia?

    Miłość cierpliwa jest,
    łaskawa jest.
    Miłość nie zazdrości,
    nie szuka poklasku,
    nie unosi się pychą;
    nie dopuszcza się bezwstydu,
    nie szuka swego,
    nie unosi się gniewem,
    nie pamięta złego;
    nie cieszy się z niesprawiedliwości,
    lecz współweseli się z prawdą.
    Wszystko znosi,
    wszystkiemu wierzy,
    we wszystkim pokłada nadzieję,
    wszystko przetrzyma.
    Miłość nigdy nie ustaje
(1Kor 13)

Klosiek