Szanujmy nasze mamy

     Miesiąc maj kojarzy nam się z burzliwym rozkwitem wszelakiej roślinności i z egzaminami maturalnymi. Od wieków jest to miesiąc zakochanych i miesiąc nabożeństw majowych. Jest to też czas składania podziękowań naszym Mamom.
Małe dzieci uczą się na tę okoliczność wierszyków i piosenek, pracowicie przygotowują piękne obrazki i laurki, robią w przedszkolu lub szkole papierowe kwiatki. Potem z zapałem składają życzenia i obdarzają słodkimi całusami.
Młodzież najczęściej biegnie do kwiaciarni po bukiecik, stara się w tym dniu być szczególnie miła, czasem w czymś mamę wyręczyć.
A dorośli? Najczęściej z bukietem róż idą do mamy… na kawę. Tak się jakoś u nas przyjęło, że to Mama krząta się w kuchni wokół swoich gości. A przecież jest tyle sposobów, żeby nie musiała tego robić. Wystarczy z okazji Jej święta wykazać trochę pomysłowości: zabrać ją na koncert, ciekawy film, czy sztukę teatralną, zaprosić do kawiarni czy samemu zorganizować poczęstunek.
Jest tyle rzeczy, za które powinniśmy Jej podziękować, że aż nie wiadomo od czego zacząć i pewnie kartki by zabrakło, żeby to wszystko wymienić. I choć teraz czasem już niedosłyszy, gorzej widzi, jest schorowana i często zapomina co było wczoraj, to przecież jest ciągle tą samą najkochańszą, najcudowniejszą osobą, która wydała nas na świat, która nas wykarmiła i pochylała się nad nami w łóżeczku, która nas przytulała do swojego serca, ocierała łzy, całowała i śpiewała kołysanki. Niejednokrotnie poświęcała się, aby zapewnić nam dobre wykształcenie i starała się, abyśmy wyrośli na dobrych ludzi.
Dlaczego więc teraz tak trudno powiedzieć Jej: kocham Cię Mamusiu, dziękuję Ci i przepraszam za wszystko? Ona pewnie wolałaby to znów usłyszeć zamiast dostać wielkie naręcze kwiatów, które szybko zwiędną.

Klosiek

Czy nastolatki chcą być całowane przez rodziców

Niedawno podczas zabawy, pieszczenia i całowania półrocznej Zuzi wyraziłam żal, że nasze starsze dzieci są już takie duże i nie można ich ciągle całować. Na moją uwagę niespodziewanie zareagowała najstarsza Asia, która odparła, że przecież wcale tak nie jest. Ona jak najbardziej chce i nigdy nie miała nic przeciwko całowaniu jej przez rodziców, bo przecież nas kocha i my ją kochamy. Szczerze mówiąc odrobinę mnie zaskoczyła, bo wydawało mi się, że tak troszkę „kradnę” im te całusy.   Z pewnym wahaniem stwierdziłam, że nie wiem, czy wszyscy tak myślą. No bo może dziewczyny mają troszkę inne spojrzenie na tę kwestię niż chłopaki. Po krótkim namyśle doszłam do wniosku, że skoro już o tym rozmawiamy, to trzeba rozwiać wszelkie wątpliwości. Poszłam więc zapytać syna. Jacek zdziwił się, gdy zapytałam go, czy mogę go całować. Pewnie się przestraszył, czego od niego chcę  hehe i kto wie, co o mnie pomyślał  wstyd , bo powiedział: no nie wiem… Szybko dodałam więc: no wiesz np. na dobranoc. Wtedy uśmiechnął się i odpowiedział: chyba tak. No i tym sposobem uzyskałam zgodę nastolatków na wyrażanie mojej miłości poprzez buziaki. Oczywiście wiem, że nie zawsze i nie wszędzie jest to dozwolone, ale w zaciszu domowym nawet nastoletni chłopak nie ma nic przeciwko temu. A może nawet  potrzebuje takich rodzicielskich dowodów miłości? ( chociaż głośno się do tego nie przyzna ).