Zuzanka skończyła 8 miesięcy

     W niedzielę nasza mała córeczka skończyła 8 miesięcy. Z każdym dniem jest coraz bardziej „chętna do wszystkiego”.
Doskonale radzi sobie z siedzeniem (chociaż jeszcze sama nie siada). W tej pozycji opanowała już swoje ciało na tyle, że potrafi oglądać się za siebie i nie przewrócić się. Sięga daleko leżące zabawki, skręca się we wszystkich kierunkach i nie traci równowagi. Ostatnim osiągnięciem jest składanie się w siadzie na pół i kładzenie główki na materacu bez odrywania pupy od podłoża. Wygląda to niesamowicie i jest powodem wybuchów radości całej rodziny.
Zuzia gaworzy z wielką chęcią i radością. Potrafi modulować głos i intonuje swoje „zdania”. Reaguje ślicznym uśmiechem na widok znajomych sobie osób. Przestała bać się obcych i nie płacze już za każdym razem, gdy ktoś zagląda do wózka.
Nadal ulubionym momentem dnia jest kąpanie. Już samo wejście do łazienki wywołuje pozytywne emocje. Chlapanie się w wodzie i fikanie nóżkami to czysta przyjemność. Wspaniałe są też pieszczoty i brykanie z tatusiem. Uwielbia w ramionach taty frunąć wysoko i wskakiwać do wanienki. Chwyta tatę za szyję, śmieje się głośno i czeka na swoją porcję całusów. Potem wydaje z siebie radosne okrzyki i wesoło klepie tatę po ramionach.
Ostatnio postanowiła sprawdzić, jak to jest w pozycji pionowej i najchętniej pobiegłaby za swoim rodzeństwem. Ponieważ nóżki są jeszcze malutkie i słabe nie jest to jeszcze możliwe, ale nie ustaje w próbach chodzenia. Najbardziej zadowolona jest, gdy trzymana pod paszki może ćwiczyć przebieranie nóżkami. Zawzięcie tupie piętami i wygląda, jakby biegła.
Skróciła sobie spanie dzienne do jednej drzemki przed południem (ok. 2 godz.) i jednej po południu (ok. 0,5 godz.). W nocy za to śpi od 21 do 8 a nawet 9. Niestety dokuczają jej wyżynające się ząbki i czasem przebudza się z płaczem. Smaruję jej dziąsła specjalnym żelem, a czasem daję też Nurofen. Chyba skutkuje, bo po krótkim czasie zasypia.
Dziecinka wie już, kiedy się na nią patrzy i podziwia. Uśmiecha się wtedy radośnie i popisuje się zabawiając wszystkich.

Klosiek

7 miesięcy Zuzanki

     Nasza mała córeczka skończyła już 7 miesięcy prawie dwa tygodnie temu a ja jeszcze nic o tym nie napisałam. Nadrabiam więc zaległości.
Po pierwsze Zuzia siedzi zupełnie samodzielnie bez podpierania i jest z tego powodu bardzo dumna. Bawi się w tej pozycji zabawkami. Sięga po tę, którą sama chce i przeważnie macha nią zawzięcie we wszystkie strony. Potem wkłada ją do buzi i sprawdza, czy nie da się jej zjeść :) Ostatnio, gdy poczuła się już w siadzie całkiem pewnie, zaczęła bujać się i podskakiwać. Gdy jest oparta pleckami o kanapę, z radosnym okrzykiem i uśmiechem odbija się o nią, aż wszystko się rusza. Z wielkim upodobaniem kula się też z plecków na brzuszek i odwrotnie. Bardzo lubi spać na boczku opierając się nóżkami o szczebelki łóżeczka lub na brzuszku. Odkąd zmiana pozycji nie stanowi dla niej problemu, często znajduję ją rano w łóżeczku właśnie leżącą na brzuszku, przytuloną do ulubionej mięciutkiej myszki. Obudzona podnosi się wysoko na przedramionach i kuka do mnie przez szczebelki z wesołą minką.
Spróbowała też i rozsmakowała się w podskakiwaniu na nóżkach. Dotąd fikała i przebierała nóżkami podczas zabaw w kąpieli. Gdy tatuś wkładał ją do wanienki lub trzymał pod paszki, wyglądało jakby chciała zwyciężyć wyścig pokoju. Teraz podskakuje sobie, gdy tylko nadarzy się po temu okazja.
Zrobił się z niej wielki przymilasek. Gdy trzyma się ją na rękach, łapie rączkami za szyję, wtula się i często szeroko otwartą buzią dotyka do policzka. Wygląda to tak, jakby chciała dać wielkiego buziaka. Aż serce się rozkleja w tych momentach. Moje starsze dzieci też uwielbiają się z nią pieścić.
Rozpoznaje wszystkich domowników i osoby, z którymi się częściej widuje. Na widok obcych, zaglądających do wózka ludzi, przeważnie bardzo się wstydzi i odwraca główkę w drugą stronę.
Potrafi już bawić się w proste zabawy, jak np. „a kuku”. Obecnie uczy się robić „kosi kosi łapci” i dawać „piątkę”. Cieszy się przy tym ogromnie.
Nadal bardzo interesują ją własne stópki i nie przepuści żadnej okazji, żeby je posmakować  hahaha .
Coraz ładniej je nowe potrawy. Najpierw smakuje powoli, co tam jej dają i potem szeroko otwiera buzię, żeby dać jej jeszcze.
Zaczęłam sama gotować jej zupki, bo te gotowe są bardzo drogie a z jednej pensji ciężko utrzymać 6-cio osobową rodzinę. Odszukałam w internecie stronkę z przepisami dla maluchów i muszę przyznać, że przygotowanie obiadków nie stanowi problemu. Gotuję zwykle trochę więcej i zamrażam w słoiczkach na następny raz. Opisuję sobie na karteczkach jaka to zupka i kiedy przygotowana, żeby za długo nie stały. Zmieniam też Zuzi menu, żeby codziennie nie jadła tego samego. Gotowanie dla małej nie zajmuje dużo czasu i robię to przeważnie w trakcie gotowania dla reszty rodzinki. I tak Zuzia posmakowała już cukinię, brokuły, kalafior, buraczki… Wszystko je z wielkim apetytem. No nie wszystko. Nie lubi gotowych deserków. Na razie więc je tylko tarte jabłuszko z bananem. Czekam na inne owoce, jak morele, maliny i będę próbowała dawać jej po troszku ze świeżych.
Dotąd nie wyrósł jej też żaden ząbek. Ślini się niesamowicie i trze dziąsełka, co jak wiadomo jest oznaką wyrzynania zębów, ale na razie w buźce jest pusto.

  

Klosiek

Dzień jak co dzień

     A u nas życie płynie sobie spokojnie z dnia na dzień. Zuzia rośnie i jest coraz sprawniejsza. Ostatnio zainteresowała się swoimi nóżkami i bardzo chętnie się nimi bawi. Najzabawniej wygląda, gdy ją przebieram i gołe nożki zadziera wysoko do góry. Łapie się za stópki i koniecznie chce włożyć sobie do buzi ( często jej się to udaje :) Uwielbia też zakładać nóżki na szczebelki łóżeczka i „wędrować” dookoła własnej osi. Robi to bardzo szybko i poprawianie jej na poduszeczce nic nie daje, bo po chwili leżą tam sobie wygodnie małe nóżki. Ćwiczy też ambitnie wkładanie smoczka odpowiednim końcem do buzi. Wcale nie jest to łatwa sztuka…
Nasza młodzież walczy ambitnie o lepsze oceny, bo koniec roku już blisko. Chciałoby się mieć dobre świadectwo, to trzeba się troszkę wysilić. Ogólnie jednak rzecz biorąc nie bardzo się chce siedzieć nad książkami, zwłaszcza, gdy na dworze świeci pięknie słońce i wiosna w pełni. To akurat rozumiem, bo też pamiętam, że w tym okresie nie było łatwo się skupić.
A Zuzia po mlecznym śniadanku i odrobinie wspólnej zabawy robi sobie dwugodzinną drzemkę ( bo noc taka krótka  ziew ). Mamusia w tym czasie zajmuje się sprzątaniem, praniem, gotowaniem i wszystkim, co wpadnie w ręce. Potem idziemy na spacer do parku, w czasie którego mała znów śpi. Dziś było bardzo gorąco i duszno, a burza na którą się zbierało już od wczoraj jakoś nie chciała do nas przyjść. Po powrocie czas na obiadek. Dziś Zuzka mnie zaskoczyła, bo po raz pierwszy z wielkim apetytem zjadła jarzynową zupkę ze słoiczka. Dotąd słabo jej to przechodziło przez zęby, których jeszcze nie ma…
Jak się mały człowiek naje, to co robi? – oczywiście znów śpi. Ciężko było zasnąć w tej duchocie chociaż oczka same się zamykały. A po południu to już tylko zabawa aż do kąpania, które po prostu uwielbia. Jest to też czas wspólnej zabawy z tatusiem. Zaśmiewa się czasem tak głośno i długo, że nie wiem czy się śmieje, czy płacze. Uderza rączkami w wodę i nic sobie nie robi z ochlapanej buzi. Przeciera twarz łapką i dalej robić fontanny.  Dziś miała tyle energii, że przy naszej kolacji zabawiała wszystkich swoimi minkami i uśmieszkami. Zasnęła dopiero koło 21:30. W samą porę, bo za oknem zaczęło grzmieć, wiać i solidnie padać. Powietrze się odświeżyło i nareszcie można swobodnie oddychać. Zaraz idę spać, bo spadające krople deszczu są piękną melodią i gwarantują kolorowe sny.

Klosiek